wtorek, 01 czerwiec 2010 15:34

Wałęsa się Hubert

Napisał

Jakiś czas temu głośno było o sprawie niejakiego Huberta, który w niepochlebnych słowach wyrażał się o prezydencie Kaczyńskim i przy okazji o całym jego zapleczu politycznym, które skojarzone zostało z popularną i smaczną odmianą drobiu. Hubert, mieszkaniec warszawskiego Dworca Centralnego, człowiek wolnego zawodu, wypełniający cały wolny czas wałęsaniem się po peronach i degustacją trunków alkoholopodobnych, w trakcie legitymowania przez policjantów rzucił im w twarz malowniczą wiązankę, zaczynającą się od słów Wy, kmioty Kaczyńskiego i przechodzącą crescendo w bardziej wysublimowane formy łacińskie, za których pomocą dawał wyraz swojemu niezadowoleniu. Całe zdarzenie zapewne przeszłoby bez echa (a bo to mało w świecie ludzi, którzy po kilku głębszych bluzgają na władzę ziemską i niebieską?), gdyby nie pokazowa nadgorliwość policji i prokuratury, które postanowiły przykładnie ukarać Huberta za obrazę głowy państwa.

 

Zarówno z punktu widzenia "pijaru", jak i zdrowego rozsądku, zabiegi te większego sensu nie miały. Od początku było wiadomo, że rozdmuchiwanie tak idiotycznej hecy jedynie uczyni z Huberta męczennika, z prezydenta zaś i jego otoczenia bandę totalitarnych siepaczy ? co zresztą się stało. Ten brak wyobraźni, wyczucia oraz nieumiejętność dostrzeżenia sytuacji, w których łatwo się zbłaźnić, widać zresztą było w wielu innych posunięciach pałacu. W każdym razie Hubert ostatecznie stwierdził, że był kompletnie pijany, kiedy mówił to, co mówił, i nic właściwie nie pamięta. Wszystko w sumie rozeszło się po kościach, ale obraz prezydenta mszczącego się na dworcowych żulach pozostał. A przecież nie tak dawno potrafił tak ładnie odszczeknąć się namolnemu menelowi... Być może wystarczyłoby odparować Hubertowi spieprzaj dziadu do kanału!, aby zyskać szacunek przynajmniej wśród tej części narodu, która dziadów nie lubi.
Najlepiej jednak byłoby w ogóle nie reagować, bo prezydent nie od tego jest, żeby wdawać się w dyskusje z tzw. elementem. Wiadomo, że "margines" ma własny, specyficzny i emocjonalny sposób wyrażania opinii, te zaś nie wynikają z jakichś tam analiz sytuacji czy procesów politycznych, lecz są po prostu wyrazem chwilowych emocji, wywołanych np. brakiem zagrychy do dynksu, głodem alkoholowym, galopującym kacem czy zanikiem płatów czołowych. Reagować na to w sposób formalny, uruchamiając jakieś procedury i przy okazji się obrażając, to tak, jakby pozywać do sądu psa, który na nas szczeka.
Kiedy parę dni temu Lech Wałęsa wyzwał prezydenta Kaczyńskiego od "durniów", otoczenie prezydenta znów zareagowało wzburzeniem. Dwoje nadgorliwych posłów złożyło doniesienie do prokuratury, a minister Szczygło zarzucił Wałęsie zdradę ideałów "Solidarności" i różne inne rzeczy, za co zresztą został przez tego ostatniego wyzwany od pętaków. Do tego doszły jeszcze reprymendy z ust Jana Rokity, drwiny gospodarzy paru telewizyjnych tok-szołów i tęskne wyczekiwanie części mediów i polityków na kolejne potknięcia. Na szczęście, jak do tej pory, prezydent zachowuje się rozsądnie, co dowodzi, że być może jednak od czasów Huberta i "afery kartoflanej" czegoś się nauczył. A jeśli tak, to może by również nieco poduczył swoich pretorian i trochę ich przystopował. Bo reagowanie na wypowiedź Wałęsy wypominaniem mu jego szkodliwej działalności za czasów prezydentury jest równie jałowe, jak tłumaczenie Hubertowi, że jego upijanie się i wałęsanie po dworcu szkodzi budowie nowej, lepszej i solidarnej IV RP. Niechże się Hubert wałęsa, niech sobie bluzga, pije i ćpa wszelkie świństwa ? Bóg z nim. Niechże sobie Wałęsa snuje swoje dywagacje, niech się ośmiesza i trwoni te resztki legendy, jakie mu jeszcze pozostały. Obaj w gruncie rzeczy nie szkodzą nikomu prócz samym sobie ? jeden swojemu zdrowiu, drugi reputacji. I dlatego też należy ich traktować tak samo.
Damian Leszczyński

 
20 lutego 2007 r.
Wyświetlony 1373 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.