poniedziałek, 21 czerwiec 2010 17:02

Południe w ciemności

Napisał

Czy możliwe jest, aby być zadowolonym z pewnej decyzji, a równocześnie całkowicie nie zgadzać się z jej uzasadnieniem? Wydaje się, że tak. Weźmy choćby taką oto sytuację: przybiega dziecko do ojca i prosi o cukierka. Ojciec kręci głową, ale w końcu cukierka daje, dodaje jednak: "Dostajesz to, gnojku, tylko dlatego, żebyś się ode mnie odczepił. Jak przyjdziesz jeszcze raz, to nie cukierka dostaniesz, tylko w ucho". No właśnie. Niby dzieciak dostał, co chciał, ale okoliczności sprawiają, że cukierek mniej smakuje. Albo inna sytuacja: pożyczam komuś na miesiąc pewną kwotę pieniędzy. Mija kwartał, pół roku, proszę o zwrot, ale nic z tego. W końcu po roku dłużnik, zmęczony moimi ponagleniami, decyduje się oddać mi pieniądze, ale przy okazji częstuje mnie długą przemową, w której dowodzi, jaki to ze mnie skąpiec, kutwa i w ogóle nieżyczliwy egoista. Możemy też wyobrazić sobie męża, który przypadkiem natrafiwszy w domu na miłosne listy pisane do żony przez obcego faceta, prosi ją o wyjaśnienie. Ta zwleka, ale w końcu spełnia jego oczekiwania: wyjaśnia mężowi, że listy są od kochanka, ale on sam jest skończonym chamem myszkującym po cudzych rzeczach, który nie zasłużył sobie na to, żeby z nim być, i właściwie wszystko to jego wina i powinien się wstydzić, a ze wstydu powiesić.

 

Oczywiście, opisane sytuacje są całkowicie hipotetyczne, jednak uświadamiają nam, że czasem ważne jest nie tylko to, co kto robi, ale też dlaczego, z jaką intencją i ? co najważniejsze ? w jakim kontekście sytuuje ten ktoś nas, oczekujących takiej, a nie innej decyzji, oraz siebie, zmuszonego postąpić tak a nie inaczej. Jak widać na załączonych powyżej obrazkach, istnieje dość sprytna strategia, dzięki której osoba zmuszona postąpić wbrew własnym zamiarom po to, aby zaspokoić słuszne żądania innych, równocześnie dokonuje moralnego odwrócenia, prezentując siebie jako ofiarę, tych zaś, którzy domagali się sprawiedliwości, jako łajdaków bez serca i sumienia. W ten sposób niewierna żona, zmuszona wyznać mężowi swe zdrady, czuć będzie moralną wyższość, on zaś, o ile nie jest dość twardy, może dojść do wniosku, że wszystko to jego wina.

Mam wrażenie, że w ostatnią niedzielę poczuliśmy ulgę. Dostaliśmy cukierka. Zawsze to lepsze, niż dostać kopa. Ale, żeby słodycz nie uderzyła nam do głowy, udowodniono nam, że przedstawiamy "świstki, dokumenty po raz trzeci odbijane"... Że lustracyjne szwadrony śmierci nikomu nie popuszczą... Co prawda kłamał, ale wy, którzy przebąkujecie o kłamstwie, walnijcie sobie kamieniem w łeb... I nie ważcie się oceniać bardziej purpurowych od siebie... Oni są mierzeni specjalną miarką... I wychodzi na to, że każdy z nich to już nie święty Piotr, który zaparł się Pana - już niemal Chrystus osaczony przez hieny... tak jest... bramy do raju otwarte, a dla was płacz i zgrzytanie zębami...
No dobrze. Zobaczymy... Jak śpiewał pieśniarz:
Dokąd nas zaprowadzisz Panie...
A inny, dwie dekady temu, podsumował to trochę dosadniej:
Purpurat gnie się zaś co sił
To przed mundurem, to przed Bogiem,
Choć już wśród wiernych zawisł był
Raz biskup, co rozmawiał ? z wrogiem.


7 stycznia 2007 r.
Damian Leszczyński

Wyświetlony 1281 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.