poniedziałek, 21 czerwiec 2010 17:08

A to nam zabili Saddama...

Napisane przez

Kto nie wierzył, że w XXI wieku może dojść do czegoś takiego, ten otrzymał dobitny dowód. Husajn został skazany na śmierć, złożył apelację - apelację odrzucono i wyrok wykonano. Wszystko to w ciągu kilkudziesięciu dni.

 

Zacznę może, na marginesie tematu, od teorii spiskowej. Otóż w dniu egzekucji słuchałem audycji w programie pierwszym polskiego radia. Oczywiście, wiadomością numer jeden, nadaną tuż po hejnale mariackim, było stracenie Saddama. Zaraz potem zaczęto ją obszernie komentować, przytaczając stanowiska różnych polityków, a to z prawicy, a to z lewicy ? co ciekawe jednak, wszyscy oni byli politykami... niemieckimi. Nic o reakcjach w innych państwach ? z Polską włącznie! To jednak tylko taka uwaga, jak wspomniałem, na marginesie ? kto uważa, że Polska jest w pełni suwerenna, tego czymś takim się nie przekona, a przekonanych nie ma po co przekonywać...

Ważniejszą sprawą wydaje się smutne skonfrontowanie pierwotnych doniesień o samej egzekucji z prawdą na jej temat. Mówiono bowiem, że były dyktator był spokojny do końca, że po odczytaniu sentencji wyroku złożył muzułmańskie wyznanie wiary, po czym został stracony. Że towarzyszyła temu grupa dostojnych gości (kilkanaście osób), w tym przedstawicieli rządu. Że wszyscy oni zachowali należny spokój, aż do śmierci skazańca, po której w milczeniu część z nich pogratulowała sobie. Arabska telewizja nadała nawet minutowy film, na którym widać jak Saddamowi nakłada się pętlę na szyję. Kończy się on, jak domniemywa widz, na sekundę przed uruchomieniem zapadni (bo głupio pokazywać w telewizji samą śmierć). A tymczasem...
W dwa dni po egzekucji do Internetu przeniknęły pełne nagrania z niej (okazało się, że pomimo surowego zakazu aż dwie różne osoby nagrały ją ? i bezzwłocznie zaczęły upowszechniać). I wtedy okazało się, że oficjalne nagranie nie urywa się bynajmniej w momencie pociągnięcia wajchy, a na dobrą minutę wcześniej. W ciągu tej minuty wszyscy zgromadzeni kłócą się o coś zawzięcie, przy czym odnosi się nawet wrażenie, że Saddamowi przerwano koniec końców nieomal w pół zdania. Ktoś ponoć krzyknął brzydko idź do piekła, ktoś zaczął wychwalać Muktadę as Sadra. Kaci i strażnicy zaczęli lżyć skazańca, dodatkowo ktoś oskarżył go doprowadzenie Iraku do upadku. Husajn ripostował, pozostając przy tym (co może zaskakiwać) zdecydowanie najbardziej opanowaną osobą spośród wszystkich zgromadzonych. Było w jego postawie, niewzruszonej tak wobec śmierci, jak i prowokującego zachowania obecnych, coś z antycznych herosów, którzy bez lęku spoglądali kostusze w oczy, wiedząc, że giną w słusznej sprawie.
Powątpiewając w słuszność sprawy Saddama (a nawet w jego przekonaniu o jej słuszności), pozostaję pod wrażeniem jego domniemanej gry aktorskiej. Facet trzymał fason do końca, byle wyrobić sobie legendę, która potem będzie płatać figle amerykańskim okupantom (już nazajutrz po pogrzebie na grób przyszło kilka tysięcy zwolenników byłego dyktatora).
Reszta towarzystwa, które po wszystkim ponoć zaczęło tańczyć (ujawnienie taśm prawdy porozwiązywało języki - samego tańczenia wprawdzie nie widać na nich, ale potwierdzili je kolejni uczestnicy zdarzeń), sprawiała wrażenie raczej nie najlepsze; a całość w niczym nie przypominała aktu sprawiedliwości, a raczej zemsty. A szkoda, bo w to, że Saddam sobie zasłużył, wątpiło raczej niewielu. I fakt wykonania wyroku bardzo nieśmiało potępiali nawet oświeceni Europejczycy, którzy zaznaczali, co prawda, że kara śmierci w ogóle jest zła, ale solidaryzowali się z ofiarami reżymu Husajna (jak na przykład Angela Merkel) i wyrażali pełne zrozumienie dla manifestujących swoją radość Irakijczyków (wszyscy pozostali politycy niemieccy i ? jak można było dowiedzieć się ze źródeł innych niż polskie radio ? nie tylko niemieccy). Gdyby przy tym ogólnym nastroju sam wyrok (wyglądający na wydany pospiesznie i na żądanie okupantów), a co gorsza jego wykonanie, nie budziły wątpliwości estetycznych...
Proszę sobie tylko wyobrazić; spokojna grupa obserwatorów, mający w sobie coś z dostojeństwa kat (w nieodzownym czerwonym kapturze), odczytanie sentencji wyroku, ostatnie słowo zachowującego się godnie do samego końca skazańca, asystujący wszystkiemu duchowny (niechby nawet muzułmański)... Mogła być z egzekucji Husajna całkiem ładna egzemplifikacja tezy, że kara śmierci to cywilizacja. Niestety, jedynym aktorem, który stanął na wysokości zadania i swoją rolę odegrał rzeczywiście dobrze, okazał się Saddam. Ani chamscy kaci, wyglądający na czeczeńskich terrorystów (co to za pomysł, żeby ubrać ich w wojskowe kurtki i czarne kominiarki?!), ani członkowie rządu wdający się w polemikę ze skazańcem i razem z resztą obserwatorów kopiący leżącego, nie zasłużyli na oklaski.
Natomiast byłemu dyktatorowi Iraku można śmiało ? choć jedynie za ten ostatni akt jego życia ? wyryć na grobie klasyczną sentencję znienawidzonej przez niego cywilizacji zachodniej (bo należy być jak ci Hiszpanie z "Alpuhary" Mickiewicza, którzy męstwo cenić umieją): Acta est fabula, plaudite.
Piotr Tadeusz Waszkiewicz

 
PS
Z ostatniej chwili:
Iracki rząd zlecił ubiegłej nocy przeprowadzenie dochodzenia mającego wyjaśnić, czy bezpośrednio przed egzekucją Saddama Husajna w sobotę o świcie były dyktator był traktowany właściwie przez strażników i katów ? pisze we wtorek brytyjski "The Times" (za portalem Interia.pl). - Wpuszczanie do Sieci nagrania egzekucji można nazwać czynem odrażającym i zniesmaczającym. A jednak, gdyby nie ten czyn ? i gdyby nie oczywiste w takim razie zainteresowanie nieodmiennie od tysiącleci łaknącego krwi ludu (w ciągu 48 godzin nagranie zostało obejrzane kilka milionów razy) ? zapewne nie byłoby szans na osądzenie i ukaranie ludzi winnych czynu stokroć ohydniejszego. Bo pastwienie się nad (choćby najbardziej winnym) bezbronnym wrogiem w chwili jego śmierci to zwyczajna podłość, której bronić nie sposób. Zwłaszcza jeśli popełniają ją ludzie, którzy do sprawy winni podchodzić z zimnym i pozbawionym emocji profesjonalizmem. ? PTW

Wyświetlony 1593 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.