Wydrukuj tę stronę
środa, 29 listopad 2006 13:13

Łyk antyhalu

Napisał

W książce Stanisława Lema pod tytułem Kongres futurologiczny przestawiona została interesująca wizja świata. W momencie, gdy warunki życia drastycznie się obniżyły, kiedy panuje przeludnienie i głód, szerzą się choroby, kradzieże i mordy, grupa rządzących – powiedzielibyśmy dziś "grupa trzymająca władzę" – postanawia rozpylać w powietrzu substancje, zwane maskonami, które sprawiają, iż wdychający je ludzie są przekonani, że żyją w najlepszym ze światów. W ten sposób, na przykład, głównemu bohaterowi może wydawać się, że siedzi w wytwornej restauracji o ścianach wyłożonych kobiercami i w świetle kandelabrów spożywa kuropatwę podaną na fajansowej zastawie, podczas gdy w rzeczywistości znajduje się w betonowym bunkrze, siedzi przy nagim drewnianym stole pod huśtającą się na drucie żarówką i z blaszanej menażki wcina szarobrunatną breję. Jednak, aby przekonać się o tym, jak jest naprawdę, potrzeba specjalnego środka antyhalucynogennego, inaczej - antyhalu. Jego niewielka dawka sprawia, że człowiek jest w stanie, przynajmniej na chwilę, zobaczyć, w jakim świecie naprawdę żyję.

 

Ta opowieść, podobnie jak wiele historii Lema, ma wymiar proroczy, choć bardziej w sensie metaforycznym niż dosłownym. Od pewnego czasu mamy coraz więcej dowodów na to, że w naszym kraju po 1989 roku nie działo się, mówiąc oględnie, najlepiej. Część środowiska politycznego przy współudziale służb specjalnych i świeżo uwłaszczonej nomenklatury stworzyła zupełnie sprawnie funkcjonujący układ mafijny, który, jak dziś już wiemy, miał bardzo istotny wpływ na zjawiska ekonomiczne i polityczne. Czymś normalnym i powszechnym była korupcja, przejmowanie za grosze państwowego majątku, nepotyzm i zwykłe złodziejstwo. Do tego dochodziły takie sprawy, jak zabójstwa na zlecenie czy wykorzystywanie służb specjalnych przeciw legalnym partiom politycznym. Z dzisiejszej perspektywy wydaje się co najmniej dziwne, że większość społeczeństwa mogła o tym nie wiedzieć albo w to nie wierzyć, a jednak tak było. Wszystko dzięki skutecznym środkom halucynogennym, które w tym wypadku przybrały postać informacji. Przez długie lata odpowiednikiem Lemowskich maskonów były wiadomości i opinie serwowane przez tzw. autorytety moralne, wywodzące się albo z lewicowych środowisk opozycyjnych, albo wprost z PRL-owskich elit. Symbolem tej halucynogennej ofensywy pozostaje do dziś "Gazeta Wyborcza", której publicyści położyli fundamenty pod nowy fantomatyczny ład. W tym doskonałym ustroju doszło do równoczesnego cudu gospodarczego, politycznego i moralnego. W wyniku umowy rozsądnych opozycjonistów z rozsądnymi komunistami stworzyliśmy prawdziwy ustrój rynkowy, gdzie szanse wszystkich są tak równe, że równiejsze już być nie mogą, a wolność gospodarcza jest tak wolna, że również wolniejsza już być nie może. Poza tym doszło do politycznego sojuszu i pojednania między ofiarami i oprawcami, przy czym w imieniu ofiar przebaczyły oprawcom wspomniane już autorytety. No i wreszcie dokonała się odnowa moralna, która odmieniła zdeprawowanych aparatczyków, brutalnych esbeków i ich wiernych konfidentów. Odtąd wszyscy oni, wypłakawszy się w Michnikowy rękaw, służą wiernie III RP i pracują w pocie czoła dla jej dobra. Rzecz jasna za darmo, jako wolontariusze.

Tak to wyglądało na obrazku. A jak znalazł się ktoś, komu przez przypadek wpadła w rękę flaszeczka z antyhalem, który osłabiał działanie halucynogenów, od razu był uznawany za wariata. No bo jak inaczej traktować kogoś, kto do gości konsumujących przepiórki w wytwornej restauracji woła: ludzie, rozejrzyjcie się, siedzicie po szyje w bagnie! Jeśli więc ktoś miał wątpliwości co do realności świata kreowanego w mediach, mógł zasłużyć w najlepszym razie na opinię oszołoma. W najgorszym, czekała na niego rozprawa z nową, a jednak starą, esbecją, która starała się wiernie stać na straży fantomatycznego świata. Dziś, po kilkunastu latach powoli zaczynają wyzierać spod lukrowanej powłoki kontury rzeczywistości. Toczące się śledztwa, jak choćby to w sprawie zabójstwa generała Papały czy Aleksandry J., pokazują, że owa bezkrwawa rewolucja roku 1989 w istocie była ewolucją i nie tylko nie odcięto przeszłości grubą kreską, ale wniesiono ją do nowego państwa z całym dobrodziejstwem inwentarza. Inne ciekawe rzeczy pokaże nam ujawnienie agentury w Kościele i w mediach, o ile oczywiście do tego dojdzie, gdyż oba środowiska wydają się nieco uzależnione od środków halucynogennych. No ale ? poczekamy, zobaczymy.
Warto tu dodać, że w książce Lema rzeczywistość wydobyta spod zasłony pozorów okazywała się również pozorem, skrywającym jeszcze bardziej nieprzyjemne prawdy, co do których również trudno było mieć pewność, czy i one aby nie są także złudzeniem ? i tak dalej. Jeśli i w naszym wypadku tak jest, nie powinniśmy liczyć na szybkie przebudzenie.

26 października 2006 r.
Damian Leszczyński




 
(Komentarz wygłoszony na antenie wrocławskiego Radia Rodzina)

Wyświetlony 1725 razy
Damian Leszczyński

Najnowsze od Damian Leszczyński

Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.