piątek, 24 wrzesień 2010 10:43

Od redakcji

Napisane przez

Przed 65 laty Polska została brutalnie zaatakowana. Nasza państwowa propaganda buńczucznie zapewniała, że nie oddamy nawet guzika, bezsprzecznie jednak do wojny byliśmy przygotowani źle. Romantyczne złudzenia kazały budować armię polską według dziewiętnastowiecznych wzorców, opierając ją na kawalerii. Nic dziwnego, że w walce z masami czołgów, samolotów i sprawnie dowodzoną piechotą pokonani zostaliśmy szybko. Upadek Polski został w Europie przyjęty z - nieuzasadnionym, jak się wkrótce okazało - poczuciem wyższości. Do dziś zresztą w literaturze, filmach czy popularnych opracowaniach historycznych pokutuje dość bezmyślnie stwierdzenie o łatwym zwycięstwie Niemiec nad Polską. Zapomina się, że nasza klęska nie była w rzeczywistości bardziej haniebna ani szybsza niż upadek choćby Francji, w obronie której stanęła już koalicja, a wojsk niemieckich nie wspomagały w tym wypadku czynnie armie sowieckie.


Trzeba wyraźnie podkreślać kilka istotnych aspektów naszej wrześniowej klęski. Po pierwsze, w 1939 roku zaatakowały nas sprzymierzone dwie najsilniejsze armie ówczesnego świata. Po drugie, wbrew zobowiązaniom, z pomocą nie przyszli nam ci, którzy do stawiania oporu usilnie nas zachęcali. I po trzecie, przed przegraną nie ocaliłoby nas nawet najlepsze przygotowanie do wojny: żeby pokonać wroga, Europa potrzebowała pomocy sowieckiej i amerykańskiej, i nawet wtedy zabrało to kilka długich lat i wymagało olbrzymiego wysiłku. Jak można było liczyć na skuteczną samotną obronę przed tak przerażającą siłą! Oczywiście, nie była ona w 1939 r. tak rozwinięta, jak później, nam jednak potencjał taki nie był dostępny ani wtedy, ani później. "Realiści" półgłosem powiadają, że trzeba było dogadać się, ustąpić, oddać nawet wiele, byle tylko przetrwać. Być może, ale czy wtedy rzeczywiście przetrwalibyśmy? I gdzie jest granica ustępstw? W tamtej sytuacji każde wyjście okazywało się złe.
To oczywiste, że w latach wojny popełnialiśmy wiele błędów. Najważniejszym było chyba błędne rozpoznawanie rzeczywistości oraz... nasza lojalność. W toku kolejnych wydarzeń byliśmy nieodmiennie wierni sojusznikom i naiwnie wierzyliśmy we wzajemność.
II wojna światowa (i jej bezpośrednie konsekwencje w postaci wymordowania sporej części narodu oraz podporządkowania Polski na całe półwiecze totalitarnemu systemowi) w najgłębszy sposób zmieniła Polskę. Z tak tragicznymi wydarzeniami nie mieliśmy do czynienia nigdy wcześniej w historii. Do dziś zresztą odczuwamy tego rezultaty.
W niniejszym numerze większość artykułów dotyka tej odległej, ale wciąż obecnej przeszłości. Zainteresowanych zachęcamy do kontynuowania tematu.

Redakcja
Wyświetlony 7365 razy

Więcej w tej kategorii: Kartki z kalendarza »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.