czwartek, 11 listopad 2010 20:23

Złudne szaty króla

Napisane przez

Często pojawiające się w mediach pojęcie "społeczeństwo obywatelskie" odwołuje się do formy organizacji społecznej alternatywnej wobec narodu, wspólnoty religijnej, grupy etnicznej czy rodu. Nie-przypadkowo pojawiało się w osiemnastowiecznych sporach dotyczących kształtu konstytucji Stanów Zjednoczonych. Próbowano wówczas znaleźć zwornik społeczny dostatecznie silny, by połączył przybyszów z różnych stron, a przy tym nie niszczył ich odmienności i nie wymagał od nich porzucania tradycji, które uważali za cenne.

Takim spoiwem okazała się civility, czyli postawa (lub cnota) obywatelska, realizowana najpełniej w USA, opisywana wśród zachwytów przez francuskiego myśliciela Aleksego de Tocqueville w Listach z Ameryki.
Co proponuje idea społeczeństwa obywatelskiego w miejsce etosu narodowego? Odpowiedzi filozofów polityki są różnorodne, ale większość z nich wskazuje na wartości takie jak: poczucie wspólnoty obywateli zamieszkujących dany region (czy państwo) oraz chęć działania na rzecz wspólnego dobra. W tym drugim przypadku nie mamy już do czynienia z trudno wymiernym "poczuciem", ale z pewną postawą, czyli z przekonaniami wyrażającymi się w czynach.

Od poczucia do postawy

Postawa obywatelska charakteryzuje się więc zaangażowaniem we wspólne sprawy i staje się motorem stowarzyszania się w celu realizacji wspólnych przedsięwzięć. Odpowiedzialność za losy wspólnoty, będąca ważnym elementem tej postawy, owocuje powstaniem opinii publicznej komentującej bieżące wydarzenia, proponującej lepsze rozwiązania, oceniającej poczynania władzy. Opinia publiczna jest społecznym zapleczem niezależnej prasy, na łamach której może wyrażać swoje sądy. W ten oto sposób trudne do zdefiniowania pojęcie "poczucie wspólnoty" przybiera wymierny kształt instytucji, które świadczą o istnieniu postawy obywatelskiej i pozwalają uznać daną społeczność za społeczeństwo obywatelskie.
Oprócz tak konkretnych mierników postawy obywatelskiej obejmuje ona trudniejsze do opisania, choć łatwe do uchwycenia elementy, takie jak wzajemna życzliwość czy zdolność wypracowywania kompromisów. Warto tu przypomnieć, że angielskie słowo civility pochodzi od łacińskiego civilitas i odsyła do pożądanych cnót charakteryzujących obywatela Rzymu, a więc sprawiedliwości, przystępności, łagodności i prostoty obyczajów. Warto też zaznaczyć, że zwłaszcza w dobie Oświecenia używano tego określenia w znaczeniu "cywilizowany", wprost odsyłającego do ogłady, dobrych manier i szeroko rozumianego respektowania norm współżycia społecznego przyjętych przez społeczeństwa cywilizowane.

Wskaźniki "maszyny diagnostycznej"

Wracając do instytucji realizujących postawę obywatelską, zestawienie "wyznaczników obywatelskości" zaproponował Robert Putnam w książce Demokracja w działaniu (Kraków 1995), w celu wykorzystania ich do oceny poziomu cnót obywatelskich w różnych regionach Włoch. Wymienił cztery wskaźniki: 1) tworzenie niezależnych stowarzyszeń. 2) istnienie prasy lokalnej, 3) uczestnictwo w referendach i 4) frekwencja wyborcza. Ten ostatni wskaźnik Putnam uważał za najmniej miarodajny, gdyż uczestnictwo w wyborach lokalnych często podyktowane jest względami nieobywatelskimi, na przykład chęcią umieszczenia krewnego we władzach gminy, w celu ciągnięcia z tego korzyści.
W efekcie swoich badań Putnam podzielił Włochy na regiony mniej i bardziej obywatelskie (jak łatwo sobie wyobrazić, wyższy poziom obywatelskości odnotowano w rejonach północnych, niższy ? na południu Włoch). Opisał też cechy specyficzne dla regionów, gdzie poczucie wspólnoty nie ma charakteru obywatelskiego, ale np. rodowy. Zauważył, że w takich regionach zwykle lokalna elita wywodzi się z najbardziej uprzywilejowanych grup ludności oraz że dysproporcja w wykształceniu elity i reszty społeczności jest duża. Lokalni politycy nie uważają za pożądane uaktywnienia pozostałej części mieszkańców i ich szerokiego uczestnictwa w decydowaniu o sprawach lokalnych. Regionalni przywódcy nie są zainteresowani jasnym formułowaniem swoich stanowisk, ujawnieniem konfliktu z przeciwnikami i szukaniem kompromisu ? wolą mętne sytuacje, w których łatwiej im lawirować w celu forsowania własnych interesów. Włoskie regiony "nieobywatelskie" charakteryzowały się znacznie wyższym stopniem korupcji urzędników, co w oczywisty sposób obniżało zaufanie do władzy, powodowało, że ludzie nie traktowali wybranych przedstawicieli jak swoich reprezentantów, postrzegali ich jako grupę nieżyczliwą lub wręcz wrogą. Relacje z lokalną elitą przybierały charakter więzi "patron?klient", która zakłada osiąganie prywatnych korzyści przez obie strony.

Co tkwi w głowach?

Przyglądając się wybranym mazurskim gminom, o których pisałam w poprzednich numerach "Opcji..." (nr.6, 7-8, 9/2003), nie sposób oprzeć się wrażeniu, że po zastosowaniu do nich "maszyny diagnostycznej" Putnama, ocena obywatelskości nie byłaby wysoka. Z jednym wszakże wyjątkiem, okresem działania w gminie Komitetu Obywatelskiego (na przełomie 1989 i 1990 r.) Była to wielka, niewykorzystana szansa zaktywizowania społeczności lokalnych. Komitety Obywatelskie ? pierwsze po wojnie niezależne stowarzyszenia w sferze publiczno-politycznej ? miały szansę wychować lokalne elity alternatywne wobec utrwalonego w gminach układu pezetpeerowsko?zeteselowskiego. Niestety, zostały rozwiązane jesienią 1990 r. decyzją władz naczelnych "Solidarności". Zaprzepaszczono wówczas niesłychany kapitał społecznej chęci działania w niezależnych strukturach.

(?)
Anna Malewska-Szałygin
Wyświetlony 4190 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.