niedziela, 19 grudzień 2010 21:07

Bliska zagranica

Napisane przez

Zimą, gdy wszystko spowije cienka biała szadź, dolina Pregoły zaczyna przypominać swoją urodą siostrzane nadbałtyckie doliny Wisły, Niemna i Dźwiny.

Wszystko zastyga, zapadając w zimową drzemkę, a zewsząd czuć słoną morską sztormową bryzę, która właśnie o tej porze roku najsilniej daje się we znaki mieszkańcom. Dotarcie do tej uśpionej krainy po dziś dzień stanowi nie lada problem, a dziesięć lat temu nosiło posmak pionierskiego wyzwania. Wszak była to podróż w nieznane, gdzie drogi kończyły się wraz z wrogo najeżonymi kolczastymi drucianymi zasiekami. Gdzie wraz z przekroczeniem granicy raptownie urywały się wańkowiczowskie tropy Smętka. Tu i teraz trzeba sobie radzić samemu. Po horyzont martwa pustka i wszechogarniający ugór. Niepokojąco brzęczy dojmująca cisza. Za autobusowymi oknami przesuwają się obrazy przypominające ciąg klatek czarno-białych, niemych filmów.

 

Rzeczywistość ta to połowa lat 90. Pierwsze chwile po otwarciu zamkniętej na z górą pół wieku granicy Obwodu, gdzie życie zastygło w narzuconych odgórnie stalinowskich skamielinach. To czas, gdy mieszkańcy Niziny Pruskiej mogli po raz pierwszy skonfrontować siebie z obcymi zza zaoranej granicznej miedzy. Dynamizm przemian społeczno-politycznych uwolnionych w wyniku upadku systemu komunistycznego w Europie Środkowo-Wschodniej oraz rozpad ZSSR na państwa narodowe dotarł również nad brzegi Pregoły. Tu jednak stracił impet. Mimo wszystko wystarczyło, by uruchomić nowe, nieznane dotąd procesy społeczne wewnątrz nadbałtyckiej enklawy.
W encyklopedii PWN z 1965 roku pod hasłem ?Obwód Kaliningradzki? znajdujemy opis krainy mlekiem i miodem płynącej: jeden z najlepiej rozwiniętych gospodarczo obwodów Ros.. FSRR. Cóż zatem stało się, że w 25 lat później po sowieckiej potędze nie sposób dojrzeć śladu? Spoza ideologicznego parawanu propagandy sukcesu wyzierała nicość, pustka i rozczarowanie. Zasłona spadła i to, co skrzętnie przez lata skrywane, wyjrzało na światło dzienne. Zewnętrzny świat, w dotychczasowych relacjach persona non grata, z dużym zainteresowaniem zaczął przyglądać się temu miejscu w środku Europy. Postrzegał ją już nie tylko jako mroczne i tajemnicze, bo zakazane, miejsce na mapie, lecz jako niezbadaną terra incognita, czekającą na swoich odkrywców. Sztucznie stworzony Obwód Kaliningradzki to zamknięty w sobie swoisty mikrokosmos. To ?idealna? przestrzeń etniczno-społecznego eksperymentu, gdzie literacką fantazję wyspy-świata Utopii wcielono w życie, tworząc terra sovietica, zaludniając ją nowymi kolonistami, zwanymi homo sovieticus.
Dzieje osadnictwa na Nizinie Pruskiej to niekończące się, następujące po sobie kolejne fale najeźdźców. Zmieniają się kierunki, z których przybywają zdobywcy, języki, jakimi się posługują, cywilizacje, z których się wywodzą ? słowem zmienia się wszystko poza miejscem do którego od blisko tysiąca lat wędrują. Czy mamy tu do czynienia z fascynującym genius loci, czy to raczej ironija sud?by, że ziemia ta nie może na stałe okrzepnąć i bez końca poddawana jest kolejnym eksperymentom?
 
Paweł Ładykowski
Wyświetlony 7308 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.