wtorek, 21 grudzień 2010 11:31

Węże FOZZ

Napisane przez

Mija 10 lat od czasu opublikowania książki "Via bank i FOZZ. O rabunku finansów Polski", którą napisałem, razem z moim przyjacielem, fizykiem z Warszawy, prof. Mirosławem Dakowskim.

Książkę zaczęliśmy pisać zaraz po śmierci Michała Tadeusza Falzmanna, głównego specjalisty w Najwyższej Izbie Kontroli, który na wiosnę 1991 roku przeprowadzał inspekcję Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego. To badanie nie trwało długo, raptem niecałe trzy miesiące, bo Michał Falzmann został, w połowie czerwca, zawieszony w czynnościach służbowych. Stało się to na skutek niezliczonych interwencji, bo jak wyznał w wywiadzie prasowym jego bezpośredni przełożony, dyrektor Anatol Lawina, "liczba skarg na Michała Falzmanna przekraczała ludzkie wyobrażenie". Kiedy się okazało, że zawieszenie i odsunięcie Falzmanna od wykonywanych obowiązków było bezprawne, przywrócono go do pracy, ale w dwa dni po podjęciu przez niego kontroli w Narodowym Banku Polskim, Michał już nie żył. Miał zaledwie 38 lat. Pozostawił po sobie pięcioro dzieci oraz ok. tysiąca stron dokumentacji przeprowadzonego przez niego śledztwa w najwyższych instytucjach finansowych III Rzeczypospolitej. To na tych, zgromadzonych przez niego dokumentach, oparliśmy się, pisząc naszą książkę.

Na podstawie tych samych dokumentów opracowany został też specjalny raport NIK, który w październiku 1991 miał być przedstawiony na forum Sejmu. Niestety, Prezes Najwyższej Izby Kontroli, prof. Walerian Pańko, zginął, dokładnie nad dzień przed planowanym przedstawieniem tego sprawozdania Wysokiej Izbie, w tajemniczej katastrofie samochodowej. Były więc wszelkie podstawy, aby przypuszczać, że ludzie, którym zależy na ukryciu prawdy o tym, jak obrabowano Polskę na niewyobrażalną skalę wielu miliardów dolarów, nie cofną się przed niczym, aby do ujawnienia tej prawdy nie dopuścić.
Książka nasza nie została dobrze przyjęta ani przez tzw. kręgi opiniotwórcze, ani przez szerokie rzesze polskich inteligentów, w szczególności przez kręgi inteligencji akademickiej. Została przecież napisana w tym samym czasie, kiedy Bogusław Bagsik chodził w chwale nieomal bohatera narodowego i otrzymywał, obok ówczesnego premiera Jana Krzysztofa Bieleckiego, prestiżową Nagrodę im. Stefana Kisielewskiego, kiedy Ryszard Gawronik zostawał senatorem Rzeczypospolitej, a Dariusz Przywieczerski był honorowany jako heros i najlepszy przykład rodzimego biznesu, który hojną rączką sponsorował najwybitniejszych polskich polityków, nawet takich jak święty Unii Demokratycznej, Jacek Kuroń! Jednakże z wymową zgromadzonych przez Falzmanna dokumentów trudno było podjąć polemikę, dlatego środki masowego przekazu i opiniotwórcze pisma, książkę naszą wolały przemilczeć, posługując się techniką szeptanej propagandy, że autorzy tej książki, podobnie jak i Michał Falzmann, to jakieś niewarte uwagi "oszołomy". Jedynie nieoceniony Jerzy Urban w swoim tygodniku "Nie" podjął się wyśmiania "Via bank i FOZZ", drukując tam artykuł pt. "Mafia czerwonych szpiegów". Sam tytuł był mówiący: oto jacyś paranoiczni wariaci - frustraci piszą książkę, w której dowodzą, że jakaś "mafia czerwonych szpiegów" rabuje Polskę, podczas gdy wszyscy wiedzą, że żadnych czerwonych szpiegów nie było i nie ma, a już dopuścić tylko myśl, że w naszym wolnym kraju, w warunkach pełnej demokracji i wolnego rynku, kiedy finanse Rzeczypospolitej są pod opieką światowej skali geniusza finansowego Leszka Balcerowicza, to takie podejrzenia zrodzić się mogą tylko w chorych mózgach.
W takiej atmosferze naszej książce wydana została wojna na drodze sądowej i do Sądu Wojewódzkiego w Warszawie, w grudniu 1994 r., wpłynął pozew szefa "Universalu", Dariusza Przywieczerskiego, "o ochronę dóbr osobistych", w którym domagał się wydania zakazu publikowania i rozpowszechniania naszej książki, a przy okazji, przeprosin i innych kar pieniężnych. I proces ten ciągnie się już 8 lat. 19 kwietnia, przed Sądem Okręgowym w Warszawie, rozpoczęła się trzecia faza procesu, która nie wiadomo kiedy się zakończy.
Jednakże ta trzecia faza odbywa się już w nieco innej atmosferze, niż ta, jaka panowała przed ośmiu laty. Dzisiaj w Polsce już nikt nie ma wątpliwości, że akronim FOZZ jest symbolem gigantycznej afery finansowej, w której ograbiono nasz kraj na cała górę pieniędzy. Dzisiaj już też nikt nie ma wątpliwości, że "mafia czerwonych szpiegów", którą z taką swadą wyśmiewał Urban, to nie rojenia chorej wyobraźni autorów "Via bank i FOZZ", ale najbardziej bolesna rzeczywistość, że FOZZ był to spisek tzw. służb specjalnych, a kierowali nim wysocy oficerowie tych służb. Jeśli dzisiaj ktoś jeszcze ma jakieś wątpliwości w tych sprawach, to wątpliwości te dotyczą skali przestępstwa: czy Polakom zrabowano miliardy, czy tylko setki milionów dolarów, oraz czy był to spisek naszych, rodzimych, peerelowskich służb specjalnych, czy też za tymi służbami stały jakieś inne, jeszcze bardziej wyrafinowane, służby?
9 lat trwało najdłuższe w historii śledztwo, które miało na celu doprowadzić do wyjaśnienia afery FOZZ i ukazania i skazania winnych. Przeprowadzenie tego śledztwa kosztowało Polskę miliony dolarów. Zgromadzono tony materiału dowodowego, który, aby przewieźć z sądu do sądu, wymaga wynajęcia ciężarówki. Trzy opasłe tomy samego tylko Aktu Oskarżenia od 4 lat leżą w Sądzie Okręgowym w Warszawie. Nasz przeciwnik procesowy, Dariusz Tytus Przywieczerski, nie jest już herosem biznesu, lecz jednym z głównych oskarżonych w tym procesie, dla którego prokurator domaga się wielu lat więzienia. Przywieczerski, Żemek i inni wciąż pojawiają się na łamach pism, jako bohaterowie kolejnych skandali finansowych, a złowrogie słowo "FOZZ", żeby nie wiem jak zagrzebywane, wyłazi na powierzchnię i bulwersuje opinię publiczną. Pomimo tego nie widać nie tylko końca procesu FOZZ, ale nawet jego początku, bo od kiedy Barbara Piwnik została ministrem sprawiedliwości, nowy skład sędziowski nie zdążył jeszcze zapoznać się z tą ciężarówką dokumentów. Już mało kto dzisiaj wierzy, że sprawa ta zakończy się czym innym niż przedawnieniem, a więc, że przestępcy, "czerwoni" czy "zieloni" szpiedzy i rabusie Polski, unikną kary i odpowiedzialności.
Zgromadzone w śledztwie materiały i cały szereg faktów, ujawnionych już po śmierci Falzmanna, w całości potwierdziło wiarygodność twierdzeń i opinii opublikowanych w naszej książce. Pomimo tego nadal stoimy przed sądem i nasz proces nie ma szansy przedawnienia. Rozprawa, jaka miała się odbyć 19 kwietnia, została odroczona, ponieważ, po 8 latach nękania nas procesem, nasz przeciwnik procesowy nie był w stanie konkretnie sformułować zarzutów i prosił sąd o czas do namysłu. Nadal jednak domaga się wydania zakazu rozpowszechniania książki "jako zabezpieczenia powództwa" i dla ochrony dóbr osobistych Przywieczerskiego i spółki.
Niemal codziennie zaczepiają mnie różni zatroskani ludzie i pytają, czy jest jakaś szansa, żeby ten koszmar się skończył, żeby sprawa FOZZ została jak należy wyjaśniona, żeby gangsterzy i rabusie znaleźli się tam, gdzie ich miejsce, a nie śmiali się nam w twarz i ciągnęli pożytki z przestępczych dokonań. Po 10 latach mam dla nich tylko jedną odpowiedź: trzeba pójść po rozum do głowy i wziąć przykład z Włochów: trzeba zmienić jak najszybciej system wyborczy i wprowadzić Jednomandatowe Okręgi Wyborcze. Wtedy będziemy mogli myśleć o rozbiciu "mafii czerwonych szpiegów" i innych mafijnych struktur, które oplotły struktury państwa polskiego niczym mityczne węże grupę Laokoona.
Jerzy Przystawa
Wyświetlony 8391 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.