wtorek, 29 listopad 2011 18:51

Kronika nie-kulturalna: Wojna cywilizacyjna

Napisane przez

Blokada demokracji

W 1978 roku S. Blumsztajn rozdawał pod kościołem św. Marcina ulotki z okazji 60. rocznicy odzyskania niepodległości. W kilkadziesiąt lat później nawoływał do blokady Marszu Niepodległości, z wykorzystaniem środków właściwych dla bojówkarskich zadymiarzy. Były KOR-owiec przeszedł do historii jako obrońca ul. Marszałkowskiej.

 

Jeżeli przeciwnika politycznego nie można unicestwić fizycznie, to można go wykluczyć z debaty publicznej, uprzednio przyklejając mu odpowiednią etykietę. Tę wypróbowaną metodę J. Stalina z powodzeniem stosuje nadwiślańska nowa lewica, która dzięki mediom wmawia społeczeństwu, że prawica to faszyzm, że wszystko, co ma związek z ojczyzną, z obowiązkami wobec dobra wspólnego, z patriotyzmem ? to brunatny nacjonalizm. Dla neoluksemburgistów brukselskich czy neotrockistów postpeerelowskich będących elementem międzynarodówki lewacko-anarchistycznej świętowanie niepodległości, manifestowanie tożsamości narodowej, przywiązanie do tradycji i wartości chrześcijańskich ? przekracza ich możliwości wyobraźni i tolerancji. W logo ich kontrmanifestacji tęczowa flaga górowała nad państwową.

Z sobie tylko wiadomych powodów rządząca stolicą koalicja PO-SLD przyznała przedsięwzięciu ?Krytyka Polityczna? propagującemu m.in. marksizm-leninizm, atrakcyjny lokal (1300 m kw.) w śródmieściu za symboliczną opłatą. Jakby tego nie dość, wspiera go magistrat i resort kultury. Obdarowani zarabiają ponadto na gastronomii, wyszynku alkoholu i pracownikach (zatrudnieni na umowach śmieciowych), z powodzeniem kontynuując pasożytnicze tradycje kawiorowej lewicy. Nic więc dziwnego, że nazwali swą siedzibę Nowy Wspaniały Świat. Gdy dziedziczna polonofobia i antyklerykalizm zmusiły ich do wezwania niemieckich lewacko-anarchistycznych terrorystów, by razem z nimi blokować patriotyczną manifestację, to właśnie Nowy Wspaniały Świat stał się dla nich azylem i zbrojownią.

Wydając zezwolenia na lewacką kontrmanifestację, stołeczna prezydentka miała świadomość, że może dojść do konfliktów. Podobnie prowokująco działała policja, blokując przemarsz legalnej manifestacji, bijąc jej uczestników i przypadkowych ludzi. Zamiar powiódł się, bo lewaccy prowokatorzy starli się z korzystającymi z takich okazji chuliganami, odium i oskarżenia spadły zaś na organizatorów Marszu Niepodległości. Niemniej magistrat i policja ubolewały nad stratami, a prezydent zapowiedział nowelizację ustawy o zgromadzeniach. Może się przydać, gdy ludzie ? znękani nieudolnymi rządami ? wyjdą na ulice. Niezależnie od tego, w demokratycznym państwie prawnym, poczynaniami prezydentki i policji, jak również środowiskami ?Krytyki Politycznej? i ?Gaz.Wyb? ? nawołującym do przemocy ? zainteresowałby się prokurator, tym bardziej gdy wszystko to działo się za wiedzą i zgodą premiera i MSWiA.

Tymczasem Marsz Niepodległości przeszedł inną trasą. Bez ochrony policji, bez relacji mediów. Kilkadziesiąt tysięcy ludzi świętowało godnie niepodległość swego państwa. Polonofobiczna mowa nienawiści nie na wiele się zdała. I chociaż media publiczne nie zdały egzaminu (przemilczając to wydarzenie), to nie było reakcji ? ani KRRiTV ani Rady Etyki Mediów.

Chrystianofobia stosowana

Jeżeli katastrofa smoleńska nie stała się zaczynem odrodzenia moralnego i narodowego, to jest to zasługa zarówno rządzącej partii (jej zbrojnego ramienia ? policji) oraz stołecznej prezydentki (także ? straży miejskiej), jak i polskojęzycznych mediów. Przebudzenie skundlonej społeczności grubokreskowej mogło przecież zmieść ze sceny politycznej macherów transformacyjnych. B. Komorowski, zwany popularnie gajowym, wykazał się więc myśliwską czujnością, szczując do usunięcia Krzyża Pamięci z Krakowskiego Przedmieścia. Reszty dopełniła prezydentka, zezwalając na marsze barbarzyńców, obrażające symbole religijne i wierzących. Czytelny sygnał poszedł do młodych wykształconych z wielkich miast. Po co walczyć z bezrobociem, skoro można walczyć z chrześcijaństwem ? i to przy aplauzie stacji telewizyjnych. Dotychczas robili to postępowi artyści (zresztą w zaciszu galerii). Teraz mogą robić to w przestrzeni publicznej masy wykształciuchów. I tak zawiązało się ogólnopolskie stowarzyszenie krzewienia kultury świeckiej i seks-odmieństwa. Zyskało nawet sejmową reprezentację. Mandaty wykuglował tzw. cyrk Palikota, m.in. prowadzący ?Fakty i mity?, mecenas mordercy ks. J. Popiełuszki.

KRRiTV wspaniałomyślnie orzekła, że zatrudnienie satanisty w TVP (w charakterze eksperta) nie narusza obowiązującego prawa, choć ustawa nakazuje respektować wartości chrześcijańskie. J. Dworak uzasadniał, że w systemie demokratycznym nie może być cenzorskich tzw. zapisów na nazwiska. Jakoś nie zauważył, że TVP wyrzuciła dziennikarzy posądzanych o prawicowość czy PiS-owość. Tymczasem A. Żmijewski, artysta sztuk wizualnych ?Krytyki Politycznej? struga sobie performance z katolickiej mszy. Neomarksista testuje ten ?rytuał? na scenie stołecznego Teatru Dramatycznego. Prostackie nieporozumienie polega na tym, że ani ?rytuał? nie jest teatrem, ani teatr nie jest sacrum. No, ale skoro ?teatr musi bluźnić? ? to miasto płaci za lewackie eksperymenty. Dokłada też do awangardowej grupy teatralnej ?Komuna Warszawa?, która przygotowała spektakl o S. Sierakowskim, liderze ?Krytyki Politycznej?. Tę hojność stolicy wypada polecić J. Stuhrowi, który poszukuje sponsora do sfilmowania swojego scenariusza, ambitnie konkurującego z ?Faktami i mitami? w karykaturowaniu obrazu polskiego Kościoła.

Zaściankowy chór totalniactwa

Deszyfratorzy komunistycznej nowomowy okazują się bezradni wobec zalewu nowomowy brukselskiej, postmodernistycznej, wreszcie poprawności politycznej i grubokreskowej. Być może słowa już tak bardzo odbiegły od rzeczy, a prawdę ? która leży pośrodku ? trudno znaleźć. Nastąpiła reinterpretacja tradycyjnych znaczeń ? patriota to faszysta, ludzie myślący kategoriami polskiej racji stanu ? są zaś radykalną nacjonalistyczną prawicą. Zawsze można powiedzieć, że Kaczyński mówi Gomułką, ale nie wypada mówić, że ?Gaz. Wyb? zastąpiła ?Trybunę Ludu? (tym bardziej gdy Agora pozywa do sądu). Pod przykryciem walki z dyskryminacją, propaguje się demoralizację obyczajową, a ideologia multi-kulti służy rozbijaniu tożsamości etnicznej. Telewidzowie mogą kupić pakiet dowolnej kablówki czy platformy satelitarnej, ale w żadnym z nich nie ma TV Trwam (w przeciwieństwie do obowiązkowych TVP, Polsat, TVN, TV4, TV Puls). Tak pojmuje pluralizm KRRiTV.

Oświeceniowe tradycje przydały się lewicy do eliminacji z debaty publicznej inaczej myślących. Żądając tolerancji ? zwalcza ich, szermując hasłami wolności ? zamyka w getcie milczącą większość. Mówiąc o demokracji, ma na myśli rządy uprzywilejowanej mniejszości. Lewica zawłaszczyła demokrację, realizując partykularne interesy grup, podających się za dyskryminowane. Nadwiślańscy lewicowi mądrale nie mogli nie zaadaptować takich teoryjek. Tym chętniej, że PRL-owska tradycja pasożytowania jest im szczególnie bliska.

Wyświetlony 3138 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.