niedziela, 19 grudzień 2010 12:43

Czarny sztandar się czerwieni

Napisał

Podczas ostatniego zlotu przeciwników globalizacji we Florencji nie było już podpalania samochodów, demolowania sklepów i ulic, a nawet bijatyk z policją. Zamiast tego odbywały się "seminaria". Być może jest to sygnał, że ruch antyglobalistyczny, sprawiający dotąd wrażenie żywiołowości i z tego powodu u wielu ludzi budzący coś na kształt życzliwego zainteresowania, powoli się instytucjonalizuje, to znaczy kostnieje i zamiera.

To oczywiście jest możliwe, ale możliwe jest też, a nawet bardziej prawdopodobne, że przyczyną tego wyciszenia jest ogłoszona przez Stany Zjednoczone wojna z terroryzmem. Ponieważ kryteria terroryzmu nadal pozostają wyjątkowo płynne (?o tym, kto jest terrorystą, ja decyduję?), to niebezpieczeństwo zaliczenia do terrorystów, ze wszystkimi tego konsekwencjami, musi działać trzeźwiąco nawet na anarchistów ze skłonnościami do nirwany. Każdy widzi, że tu już nie ma żartów i z tego zapewne powodu nawet sponsorzy dotychczasowych antyglobalis­tycznych igrzysk, tym razem odważyli się już tylko na ?seminaria?.

Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Skoro już zdecydowano się na ?seminaria?, sprzyja to poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie o przyczyny, dla których przeciwko globalizacji, zwłaszcza w jej gospodarczym aspekcie, występują anarchiści. Przecież globalizacja oznacza rozszerzenie i utrwalanie swobody przepływu kapitałów, ludzi i towarów ponad granicami państwowymi, więc w konsekwencji również osłabianie kontroli władzy państwowej nad procesami gospodarczymi. Oznacza po prostu osłabianie władzy państwowej w ogóle, co anarchistom powinno się przecież podobać, a skoro powinien podobać się im skutek, to nie powinni potępiać i przyczyny, która go wywołuje. Tymczasem anarchiści są w pierwszym szeregu bojowników przeciwko globalizacji. Czyżby czarny sztandar anarchii zaczął się czerwienić?
Coś musi być na rzeczy, bo nie jest wykluczone, że upływ czasu (?gdy się człowiek robi starszy, wszystko w nim po trochu parszy?) sprawił, iż także anarchiści stali się wygodnymi pieczeniarzami socjalistycznego państwa opiekuńczego, tyle że od czasu do czasu groźnie przeciwko niemu pokrzykującymi. Te pokrzykiwania robią, rzecz prosta, silne wrażenie, ale tylko dopóty, dopóki nie ujrzymy tych samych brodaczy i dynamitardów, jak truchcikiem drepcą do państwowej kasy po zasiłki za ten mrożący krew w żyłach spektakl. Coś mi mówi, że gdyby jeszcze bardziej oświetlić miejsce przed okienkiem kasowym, to łatwiej byłoby wyświetlić przyczyny braku konsekwencji anarchistów w przypadku globalizacji.
 
*
Globalizacja oznacza nie tylko zasięg, ale i rosnącą swobodę działań gospodarczych w skali światowej. Siłą rzeczy zatem oznacza intensyfikację przepływu towarów, ludzi i pieniędzy po­nad granicami państwowymi. Te pieniądze odnajdują się na giełdach, będących miejscem transakcji kapitałowych. Gospodarcza rola gieł­dy polegała pierwotnie na tym, że dzięki niej można było pozyskiwać rozproszone dotychczas środki finansowe na realizowanie jakichś pomysłów. Na przykład ktoś wpadł na pomysł przekopania kanału łączącego Morze Śródziemne z Mo­rzem Czerwonym, który pozwoliłby na skrócenie czasu transportu towarów między Azją i Europą, ale nie miał pieniędzy na realizację takiego przedsięwzięcia. Jednocześnie różni bankierzy nie sypiali po nocach, rozmyślając, gdzie by tu zainwestować pieniądze z zyskiem, podobnie jak drobniejsi posiadacze gotówki. Więc nasz wynalazca sprzedaje udziały w przedsięwzięciu, odpowiednio reklamując jego zalety i perspektywy. Zyskuje dzięki temu pieniądze, udziałowcy zaś, czyli akcjonariusze, nabywają prawo udziału w zyskach płynących z eksploatacji kanału. Miejscem, gdzie się to wszystko dokonało, jest właś­nie giełda, bez względu na to, czy nazywa się właśnie tak czy inaczej. Przysługą, jaką giełda wyświadcza gospodarce, jest ułatwianie szybkiej koncentracji kapitału.
Emisja i sprzedaż akcji oznacza sprzedaż udziałów we współwłasności. Ale na giełdach obraca się również obligacjami, z którymi nie są związane żadne prawa rzeczowe, np. uprawnienia właś­cicielskie. Mam pomysł na przekopanie kanału, ale chciałbym być w przyszłości jedynym jego udziałowcem. Próbuję więc napożyczać pieniędzy i zamiast akcji emituję obligacje, czyli papiery wartościowe, zobowiązujące ich wystawcę do wykupienia ich w określonym terminie i wypłacenia stosownych odsetek. Oprócz tego można na giełdzie dokonywać innych transakcji, np. zakładów, że cena jakichś akcji w określonym terminie osiągnie określony poziom, albo przeciwnie ? że nie przekroczy jakiegoś poziomu. Można też handlować prawami poboru, to znaczy uprawnieniami do zakupu określonych papierów wartościowych, co w ogólnych zarysach trochę przypomina praktyki z końcówki realnego socjalizmu w Polsce, kiedy to ludzie kupowali miejsca w tzw. społecznych kolejkach po tzw. atrakcyjne towary.
Widać, że giełda jest miejscem służącym dokonywaniu rozmaitych transakcji finansowych, jakie tylko pomysłowość ludzka zdoła wynaleźć. Niektórym z tych transakcji odpowiadają jakieś realnie istniejące wartości gospodarcze (np. niektórym akcjom), ale innym ? już nie, np. zakładom, prawom poboru, czy w pewnym zakresie ? również obligacjom. Z tego właśnie powodu na giełdach światowych obraca się sumami, których wartość przewyższa wartość bogactwa, jakie w ogóle realnie istnieje na świecie, to znaczy, obraca pieniądzem wirtualnym w podwójnym znaczeniu tego słowa. Na to oczywiście nie ma żadnej rady ani nawet nie ma potrzeby jej szukania, jeśli oczywiście chcemy, żeby giełdy nadal spełniały swoją gospodarczą rolę ułatwiacza koncentracji kapitałów.
*
Warto jednak podkreślić, że skala tej ?wirtualizacji? pieniądza, którym obraca się na giełdach, jest też rezultatem wynalazków politycznych, a właściwie jednego wynalazku, czyli socjalizmu. To jemu bowiem zawdzięczamy takie zjawiska, jak powszechne i przymusowe ubezpieczenia społeczne czy państwo opiekuńcze.
(?)
 
Stanisław Michalkiewicz
Wyświetlony 5856 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.